33 rzeczy, które sprawiają mi radość w życiu

urodziny z balonami

W czerwcu są moje urodziny. W tym roku spisałam sobie 33 rzeczy, które sprawiają mi radość w życiu.

****************

Ogródek domowy na balkonie. Zawsze marzyłam o ładnym balkonie, teraz mam też obsesję z roślinami i kręci mnie miejska dżungla. Każdy pojawiający się pomidorek na krzaku to mega radość.

Przeglądanie Instagrama w wannie. Od dziecka korzystałam z wanny, i chociaż teraz w jakiś 90% korzystam z prysznica to nie równa się relaksowi w bąbelkach. Najlepiej z sokiem pomarańczowym.

Smarowanie rąk kremem przed snem. I olejek lawendowy wtarty w nadgarstki.

Wieczorny relaks na kanapie z Netflix’em i nachos. Lista dobrych filmów czy seriali się nie kończy. Obecnie oglądamy „Hollywood” – ciekawy i daje obraz na tematy, o których dzisiaj słusznie jest głośno. Polecam!

Świeże kwiaty w wazonie. Nie wiem, dodają życia i uroku. I pachną!

Saszetka orzechowej latte z pianką zrobioną mini „spieniaczem”. Uwielbiam! Najbardziej, kiedy siedzę przy biurku i pracuję kreatywnie.

Śniadanie na bogato, kiedy wiem, że nie muszę się nigdzie spieszyć. Talerz pełen pyszności, jak awokado, pomidorki koktajlowe, oliwki, wegetariańska kiełbasa, ser, pieczywo czosnkowe i dipy. Do tego kubek herbaty i 30 minut szczęścia.

Ogórki kiszone kupione w polskim sklepie. Chyba nie muszę wyjaśniać 😉

Sushi w każdym wydaniu. Chociaż najlepiej takie z taśmociągu, kiedy mogę widzieć dokładnie co biorę. Już ponad rok z sushi bez ryby i jest tak samo pysznie!

Gofry z bitą śmietaną i owocami. I tu muszę przyznać, że najlepiej smakują te nad polskim morzem lub te na rogu Mostowej i Freta w Warszawie.

Słuchanie podcastów podczas jazdy samochodem czy autobusem. Prowadząc auto nie mogę robić nic innego niż słuchać – mam swoje ulubione kanały, które są mega wartościowe. Choćby wywiady „7 metrów pod ziemią” Rafała Gembury.

Sesja psychoterapii. Chociaż mierzę się na niej z moimi słabościami, złością czy strachem to co tydzień czekam na kolejną. Lubię ten czas, bo każde spotkanie wnosi nową myśl na mój własny temat. A po kilku miesiącach czuję się zupełnie inaczej, moje życie się zmieniło, wciąż zmienia i ten proces bardzo dużo dla mnie znaczy.

Scrabble. Lubiłam zawsze, nigdy nie miałam. Teraz mam od jakiegoś roku i te słowne wyzwania wieczorem są bardzo fajne!

Świece zapachowe. Zapalam po zmroku bez względu na to, co robię.

Kupowanie washi tape i naklejek do notesów. Małe gadżety, dużo radości.

Nagrywanie podcastu. Zaczynając nie do końca wiedziałam, czy to będzie forma, w której się odnajdę. Powiem tak – im więcej odcinków za mną, tym więcej mi to sprawia radości.

Leżenie na piasku z widokiem na ocean. Od 2016 roku moje postrzeganie życia nad wodą totalnie się zmieniło. Life is better at the beach!

Spacer w okolicach Sydney Harbour i widok na Operę. Niezmiennie zachwyca mnie od dwóch i pół lat.

Poszukiwania cennych łupów w sklepie z używaną odzieżą. Satysfakcja upolowania ubrania z metką za 7$ czy porządnej kurtki na wyprawy z North Face z gore- texem jest ogromna.

Nadchodzące wyjazdy zapisane w kalendarzu. Wycieczka w dalsze rejony cieszy mnie tak samo, jak wypad w okolice z plecakiem.

Odkrywanie miejsc w Sydney, o których nie miałam pojęcia. Niby ponad 2 lata w tym mieście, a wciąż tyle nie widziałam!

Masaż. Może być delikatny, może być mocniejszy. Dotyk przynosi mojej skórze dużo przyjemności.

Wizyta u zaprzyjaźnionego fryzjera. Jak ufam, że nie zrobi mi „krzywdy” to siedzenie na fotelu jest super. Bardzo lubię jak ktoś mnie czesze, dotyka moich włosów. DO tego to czas, kiedy przeglądam magazyny, których sama normalnie nie kupuję 😉

Słońce. Bez względu na kalendarzową porę, na temperaturę słońce robi mi dzień. Kocham Sydney za 236 statystycznie słonecznych dni w roku.

Zbieranie muszli na plaży. Są potem moją ozdobą w łazience.

Leo i Vinci. Tak sobie nazwaliśmy dwie kolorowe papużki, które czasami odwiedzają nas na balkonie. Są urocze, domagają się zawsze owoców.

Kangury spotkane podczas wypadów poza miasto. Widzę kangury i uśmiech automatycznie pojawia mi się na twarzy.

Kiedy w skrzynce na listy jest ręcznie zaadresowana do mnie koperta. Wydaje się, że kartki i listy odeszły już w niepamięć. Ja jednak sama je wysyłam i uwielbiam otrzymywać.

Kawa z przyjaciółką, kolacja ze znajomymi – przebywanie z ludźmi. Moje życie towarzyskie w Sydney wygląda diametralnie inaczej niż kiedy mieszkałam w rodzinnej Warszawie. Moja osobowość świetnie radzi sobie w samotnym spędzaniem czasu, jednak obecność innych jest na wagę złota.

Wiadomości głosowe na Whatsapp. Słyszeć czyjś głos pozwala dużo bardziej odczytać emocje, łatwiej jest zrozumieć, co ktoś chciał przekazać. Lubię budzić się rano widząc, że mam wiadomość do odsłuchania.

Kolacje tematyczne w domu. Wymyślamy sobie danie charakterystyczne dla danego kraju, włączamy tradycyjną muzykę i jemy pyszności. Często też się wygłupiamy, tańczymy, więc zawsze jest wesoło.

Przeglądanie starych zdjęć. Do przenosi mnie do wspomnień sprzed lat, przypomina o fajnych momentach i daje sporo śmiechu!

Jego uśmiech, to jak na mnie patrzy i z niepolskim akcentem mówi „no co ty robisz?!”. Jest moją codzienną toną radości!

urodziny z balonami

Moje 33 rzeczy, które sprawiają mi radość w życiu. A jakie są Twoje?

Mieszkałam przez kilka miesięcy w Londynie, przez rok na Malcie, a teraz jestem w Australii. Piszę do Ciebie ze słonecznej Sydney o życiu, o tym kraju, o podróżach i przemyśleniach emigranta. Serdecznie Cię zapraszam do odkrywania świata ze mną!

Zostaw swój komentarz, wymieńmy się myślami! Możesz także podzielić się tym wpisem z innymi!!

Leave a Reply