PIERWSZE DWA DNI

No i doleciałam…! Były „dwa dni do wyjazdu”, teraz czas na pierwszy wpis z Malty.

Na lotnisku powitał mnie „wilgotny upał” i taksówkarz biegle mówiąc po angielsku. Do Marsaskali dojechaliśmy szybko, ale na miejscu trochę błądziliśmy zanim znaleźliśmy mieszkanie. Każdy z moich współlokatorów miał taką samą trudność z dotarciem. Tutaj domy zamiast numerów mają nazwy własne, więc dokładny adres nie istnieje na google map. Brzmi to ładnie, ale utrudnia zlokalizowanie mieszkania. W każdym razie zostałam dowieziona na miejsce.

Pierwszego dnia bardzo dużo się działo. Właściwie zaraz po przyjeździe zostałam oprowadzona po miejscowości oraz ośrodku, gdzie będą pracować. Pierwsze wrażenie – bardzo pozytywne. Po spacerach spotkanie z innymi wolontariuszami, próba rozpakowania walizek, lunch, wieczorny event w Ośrodku (dzieci kończące wakacyjny program przygotowały występy) i wyjście na miasto. Sporo wolontariuszy teraz kończy projekt i wyjeżdża, sporo tak jak ja, właśnie zaczyna. Poznaję strasznie dużo ludzi, staram się zapamiętać imiona, chyba idzie mi coraz lepiej 🙂

Dzisiaj miałam czas na rozpakowanie się i urządzenie pokoju. Jest przytulniej i trochę bardziej „domowo”. Przede mną jeszcze malowanie ścian i drobne dekoracje. Będzie ładnie  🙂

Po obiedzie byłam na plaży. Woda w morzu ciepła, ale przyjemnie chłodzi. Cudowna jest perspektywa, że przez najbliższy rok będę mieć jedynie 15 minut spacerem do plaży 🙂

            lotnisko       morze

    plaza      ja

Mieszkałam przez kilka miesięcy w Londynie, przez rok na Malcie, a teraz jestem w Australii. Piszę do Ciebie ze słonecznej Sydney o życiu, o tym kraju, o podróżach i przemyśleniach emigranta. Serdecznie Cię zapraszam do odkrywania świata ze mną!

Zostaw swój komentarz, wymieńmy się myślami! Możesz także podzielić się tym wpisem z innymi!!

Comments

  1. Trzymam kciuki za „ogarnianie” pokoju, choć jak sądzę częściej jednak będziesz przebywać na plaży 😛 Elu napisz jeszcze jak nazywa się Twój dom 🙂 Ściskam mocno i czekam na kolejne wiadomości od Ciebie 🙂

  2. eebe says:

    Dziękuję! Mój dom ma nazwę „Rosamaris Court” – trzeba przyznać, że brzmi ładnie 🙂

  3. Aga says:

    Jak fajnie Cię widzieć. Tam przy laptopie to Twój pokój (ten niebieski)? 15 min do plaży brzmi bardzo dobrze. A jak praca i dzieciaki?
    ściskam

    1. eebe says:

      Zdjęcie jest zrobione w salonie. Myślę, że zrobię Wam post o mieszkaniu, i pracy 🙂 Aga, koniecznie musimy się skontaktować prywatnie! 🙂

Leave a Reply